Porzucone, zagubione, bez prawa do miłości??? Grażynka - jedna z wielu...

Porzucone, zagubione, bez prawa do miłości??? Grażynka.

Porzucone, zagubione, bez prawa do miłości??? Grażynka - jedna z wielu...
Porzucone, zagubione, bez prawa do miłości??? Grażynka – jedna z wielu…

Zaskakuje mnie, jak niewiele potrzeba, by ukochany zwierzak stał się ofiarą zmiennej natury człowieka.

Najpierw hołubiony, pieszczony, karmiony, a po jakimś czasie….”zabaweczka” ląduje na ulicznym śmietniku.

Powód? Któż to może wiedzieć – lista jest baaaardzo długa, a pomysłowość ludzi w wymyślaniu pretekstów jest chyba nieskończona, podobnie jak głupota.

Najgorszy jest okres świąteczny (czas na nowe prezenty), komunie (dziecko chciało zwierzątko), wakacje czy ferie (no bo co z nim zrobić?), ale nie tylko ….. W zasadzie nie ma już reguł, sezonowość widać, ale generalnie każda pora do porzucenia jest dobra.

Zadziwia mnie też ludzka bezmyślność: prowadzanie bez smyczy, otwarte bramy na posesjach, itd.

Do totalnego szoku doprowadza mnie myśl, że ci którzy pozbyli się swoich pupili śpią spokojnie, nie męczy ich sumienie, że może zwierzak tęskni, że w panice szuka pana, że jest głodny i często bywa, że przeganiany, że marznie lub nie ma wody w upały!!!

Ludzie, do jasnej cholery, gdzie wy macie serce??? Co z waszym człowieczeństwem??? Po co braliście zwierzaka do domu???

Nie rozumiem i nie pojmę tego do końca swoich dni i nawet się nie staram zagłębić w tego typu myślenie.

Sunia, którą prezentuję, jest rezydentką naszego przytuliska od wielu lat, a jej historia nie napawa optymizmem.

Grażynka pewnego dnia pojawiła się na jednym z osiedli – średnich rozmiarów w typie bullowatego, buszująca w śmietniku, przestraszona, z zapadniętymi boczkami i … z cieczką. Przez jakiś czas nikt nie zgłaszał suczki do odłowienia, gdyż jak się dowiedziałam po wszystkim: nie mieli ludzie sumienia wsadzać jej za kraty kojca… No szok przeżyłam, że takie podejście zostało zaprezentowane jako miłosierne.

Pytam więc: a czy nie żal wam tej suczki, która nie może się opędzić od agresywnych samców, która nie ma czasu zjeść, wyspać się, nie ma gdzie się schronić?

Usłyszałam: przecież ją w końcu zgłosiliśmy.

Ręce mi opadły, ale najważniejsze, że sunia znalazła się pod opieką. Po kilku tygodniach została poddana zabiegowi sterylizacji, niestety były komplikacje, ale sunieczka doszła do siebie pod troskliwa opieką.

Proces adopcji był mozolny, ale udało się i wszyscy byliśmy szczęśliwi. Jednakże jak czas pokazał nie była to adopcja. Grazia nauczyła się otwierać drzwi i często uciekała na ulicę. Spacerowała po mieście jak dawniej. Oczywiście była zabierana do swojego nowego domu, ale przyszedł czas gdy znudzeni opiekunowie stwierdzili, że mają dość. Grażynka wróciła do nas.

Minęło znowu sporo czasu i kolejna szansa pojawiła się na horyzoncie. Domek z podwórkiem, na które miała wychodzić pod opieką. Raj, prawdziwy raj się szykował.

I wszystko było jak trzeba dopóki był z nią ktoś na dworze, niestety wypuszczenie jej bez opieki (zdawałoby się że teren zamknięty) było katastrofą. Sunia natychmiast pokonywała ogrodzenie i buszowała poza posesją. I ponownie powitaliśmy ją u siebie.

Od tamtej pory Grażynka jest u nas i nic się nie zmienia.

To jest wspaniały, czuły i serdeczny dla ludzi psiak, ale wymaga towarzystwa i opieki na spacerach. Czy to tak wiele? Trochę uwagi i przewidywania nie jest nadludzkim wysiłkiem. Czy naprawdę w całym wszechświecie nie ma nikogo, kto dałby radę się nią zaopiekować?
Wierzę, że jednak ktoś taki się znajdzie i że zdąży obdarować ją szczęśliwym życiem na jeszcze długo.

Monika Glińska
Wolontariusz PTOnZ

Post Author: Zwierzęta do Adopcji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *